czwartek, 26 czerwca 2014

Rozdział 2 ''Nie zasłużyliście na jakąkolwiek przyjaźń''

Za drzwiami stali : Stephanie, Sandra, Laura, Maciek, Lucas oraz chociaż nie mogłam w to uwierzyć mój największy wróg Leon Travelli. Stałam tak przed drzwiami i patrzyłam się na nich -Jakim cudem oni wiedzą gdzie ja mieszkam ? Po co tu przyszli ?- te wszystkie pytania krążyły mi po głowie, ale nie mogłam znaleźć na nie odpowiedzi. W końcu się otrząsnęłam. -Wwwwchodźcie !- wydukałam i gestem reki zaprosiłam ich do środka, oni posłusznie weszli i się wygodnie rozsiedli. Byli smutni to było widać!!! Między nami panowała nie zręczna cisza, którą postanowiłam przerwać.
-Co Was do mnie sprowadza ?, a w ogóle to jakim cudem zdobyliście mój adres zamieszkania, przecież nikomu jeszcze nie podawałam, dopiero wczoraj wróciłam i ...- nie mogłam dokończyć bo ktoś mi przerwał, a tym ktosiem była Stephana.
-Noi. Cały czas liczysz się tylko ty !!!. W ogóle się nie zmieniłaś po tych 5 latach. Jak mogłaś nam to zrobić, swoim najlepszym przyjaciołom ???. Przyszliśmy tutaj tylko po to żeby Ci powiedzieć, że nasza szkoła ''Music Is Our Life'' zostaje zamknięta, a przez kogo ??? Przez panienke, która 5 lat temu postanowiła, że wyjedzie i nawet nie wie cz wróci !!! Jaka z ciebie przyjaciółka ? Nie powiedziałaś nam, że wyjeżdżasz, nie pożegnałaś się z nami tylko napisałaś denną karteczkę !!! Przez ciebie nie będziemy grali juz koncertów ani nie będziemy spełniać dalszych marzeń muzycznych. A to wszystko tylko i wyłącznie twoja wina !!!- Nawrzeszczała na mnie, a mi oczy momentalnie się zaszkliły.
-Ale ...-zaczęłam, ale tym razem do rozmowy wtrącił się ten debil Leon.
-Słuchaj , nie ma żadnego ale, straciłaś swoich przyjaciół  mnie !!! Jasne ??? Zapomnij...
-Ciebie ? Ty nawet moim przyjacielem nie byłeś. Cały czas śmiałeś się ze mnie itp.- teraz pojedyncze łzy zaczęły mi spływać po policzku



-Po pierwsze Wy nawet mnie nie wspieraliście kiedy nie mogłam przyjść na występ , bo moja mama była w krytycznym stanie, tylko od razu foch. Nie zasłużyliście na jakakolwiek przyjaźń...
-Posłuchaj nas raz, a dobrze-powiedzieli naraz- od tej chwili nie znamy się jasne ? Nie podchodź  do nas, nie patrz na nas, po prostu o nas zapomnij.Nie jesteśmy już przyjaciółmi !!!- wydarł się Lucas. W tej samej chwili poczułam jakby ukłucie w sercu, tak mnie zabolały te słowa, aż nie mogłam uwierzyć w to co się tu stało. Po chwili ocknęłam się i zobaczyłam, że nikogo już nie ma- Czyli, TO KONIEC !!!-pomyślałam i bezsilnie opadłam na podłogę. Zaczęłam coraz bardzie płakać



Nie wiedziałam co mam teraz zrobić, chciałam ich dziś przeprosić, a tu co ??? Straciłam moich najlepszych przyjaciół oprócz Leona. -No właśnie po co w ogóle on tu przyszedł skoro i tak i tak będziemy nadal wrogami i to gorszymi niż do tych czas. Kiedy zerknęłam na zegarek była godz. 11.20. Poleciałam do pokoju wzięłam strój do biegania :



Następnie, ubrałam się w mój zestaw, wzięłam telefon i wyszłam z domu, zakluczyłam drzwi, włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam głośną muzykę. Zaczęłam biec, nie miałam konkretnego celu po prostu biegłam, żeby odreagować tą cała sytuację. Kiedy przebiegałam przez pasy nie zauważyłam czerwonego światła dla pieszych. Usłyszałam trąbienie, zatrzymałam się i spojrzałam w lewo. Jechał tam samochód z bardzo dużą  prędkością. Ja nie mogłam się ruszyć, patrzyłam się jak zbliża się do mnie samochód, kiedy już myślałam, że mnie potrąci poczułam, ze ktoś mnie odpycha. Upadłam na chodnik, usłyszałam pisk. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka leżącego w ''kałuży'' krwi. Podeszłam bliżej
-O Boże !- wyjąkałam, a z moich oczu automatycznie wylał się potok łez. Ten chłopak, który mnie ocalił to ....

********************************************

Proszę następny rozdzialik :) Mam nadzieję, że się podoba :* Oki im więcej kom tym więcej rozdziałów


PLISSSSSSSSSSS O KOMENTARZE :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz